Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi erni z miasteczka Kraków. Mam przejechane 36732.86 kilometrów w tym 6783.60 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.91 km/h
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy erni.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Wrzesień, 2011

Dystans całkowity:941.50 km (w terenie 295.00 km; 31.33%)
Czas w ruchu:41:28
Średnia prędkość:22.70 km/h
Suma podjazdów:12480 m
Maks. tętno maksymalne:183 (93 %)
Maks. tętno średnie:168 (86 %)
Suma kalorii:31618 kcal
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:58.84 km i 2h 35m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
67.10 km 0.00 km teren
02:27 h 27.39 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:171 ( 87%)
HR avg:140 ( 71%)
Podjazdy:295 m
Kalorie: 1659 kcal
Rower:Szoska

Kamień

Wtorek, 13 września 2011 · dodano: 20.09.2011 | Komentarze 0

Rozjazd po maratonie.
Kategoria wypadzik


Dane wyjazdu:
75.00 km 75.00 km teren
04:45 h 15.79 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:181 ( 92%)
HR avg:168 ( 86%)
Podjazdy:2560 m
Kalorie: 4262 kcal
Rower:FULIK

Maraton Międzygórze

Sobota, 10 września 2011 · dodano: 11.09.2011 | Komentarze 2

Już przed startem zaliczyłem glebę. Najechałem na gościa, który zahamował i wyskoczyłem z roweru. Mi nic się nie stało ale uszkodziłem uchwyt licznika. Więc zamiast rozgrzewki szukałem taśmy, żeby przymocować licznik.
Start tak jak planowałem, raczej spokojnie ale i tak jechałem w sporej grupie. Po jakiś 20 minutach stawka podzieliła się na małe grupki. Na zjazdach udawało mi się dochodzić następne grupki, a na podjazdach starałem się nie tracić zbyt dużo. Na 17 kilometrze zaczął się długi podjazd. Tutaj myślałem, że stracę dużo ale jakoś dobrze mi się jechało i utrzymałem swoją pozycję.
Zaczął się pierwszy zjazd techniczny. Pierwsze koleiny pokonuję bez przeszkód. Zaczyna się singiel po kamieniach i korzeniach. Początek idzie dosyć dobrze. Trochę mokro i ślisko, a po lewej stroma skarpa. Próbuję się wczuć w ścieżkę i płynnie pokonuję przeszkody. Jednak w pewnym momencie źle pojechałem i musiałem stanąć. Niestety przechyliło mnie w stronę skarpy. Koła zblokowane. Ja wpięty w spd. Widzę drzewo. Łapię gałąź. Gałąź pęka. Lecę w dół. Robię salto. Jakoś się wypinam. Widzę powalone drzewo w poprzek. Mam nadzieję, że się zatrzymam. Znów robię salto. Jestem za drzewem. Rozkładam kończyny i próbuję się zatrzymać. Jest , leżę i żyję. Widzę jeszcze przelatujący rower nad głową. Wstaję i zastanawiam się jak wyjść. Przez drzewo nie ma szans. Z boku widzę ścieżkę, po której biegną do mnie turyści. Biorę rower i na górę. Jakaś pani mi pomaga wyjść i pyta czy wszystko ok . Ja do niej czy nie widziała mojego bidonu. Patrzę w dół: widzę, leży pod drzewem. Biorę bidon i jadę dalej. W myślach dziękuję Bogu, że nic mi się nie stało. Teraz jadę bardziej asekuracyjnie. Po paru minutach czuję spuchnięty łokieć i bolącą nogę. Dopiero teraz odczuwałem skutki upadku. Ręka boli mocno ale tylko przy zginaniu. Więc jej nie zginam. Noga - cóż boli , trzeba jechać dalej.
Zaczął się ostry zjazd gdzie wyprzedzam sporą ilość osób. Jednak znów podjazd i zaczynają mnie łapać skurcze. Byłe one raczej spowodowane wychłodzeniem mięsni na zjazdach. Więc na początku podjazdów jadę z dużą kadencją, żeby je rozgrzać. Ekipa mnie ponownie wyprzedza. Teraz jadę już sam. Po jakiś 5 kilometrach widzę w oddali gościa. Staram się do niego dojść. Dojeżdżam do niego i jeszcze jednego bikera. Jedziemy w trójkę. Ja na ogonie i próbuję odpocząć. Dojeżdżamy do bufetu. W myślach układam taktykę, żeby im uciec na zjeździe. Tankujemy i ruszamy mocnym tempem. Gościu dosyć mocno przycisnął. Patrzę tylko na jego koło. Ledwo wytrzymuję do szczytu gdzie dojeżdżamy do połączenia trasy Mega. Teraz zjazd i udaje mi się odejść. Jednak zbyt krótki i jeden koleś mnie dochodzi. Widzę kolegę z Teamu – Bartka. Zazwyczaj mnie dopinguje wyprzedzanie wolniejszych kolegów. Tym razem już czuję poważne zmęczenie.
Zaczyna się ostry podjazd po kamieniach, który trzeba dawać z buta. Po wdrapaniu się na szczyt zaczął się poważny problem ze skurczami. Kolego mnie wyprzedza. Po jakimś czasie dochodzi mnie następny. Walczymy razem. Zaczyna się zjazd. Wyprzedzam i próbuję zwiększyć przewagę. Jest tabliczka : „1 KM META”. Postanawiam cisnąć , jednak zjazd się kończy i zaczyna się kolejne podejście. Koleś wyprzedza mnie dużymi susami. Ja nie daję rady i idę swoim tempem. Na szczycie skurcze mnie tak mocno chwyciły, że cały zjazd jechałem w bólu. Nie byłem w stanie pedałować. Całe szczęście było już tylko w dół.
Miejsce jest dobre, mam stratę 20% do pierwszego:
OPEN 31 NA 126 STARTUJĄCYCH ZE STRATĄ 58:37
M3 14 NA 48 STARTUJĄCYCH ZE STRATĄ 57:12
Kategoria górki, maraton


Dane wyjazdu:
51.60 km 0.00 km teren
01:49 h 28.40 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:180 ( 92%)
HR avg:133 ( 68%)
Podjazdy:265 m
Kalorie: 1179 kcal
Rower:Szoska

Czernichów

Poniedziałek, 5 września 2011 · dodano: 06.09.2011 | Komentarze 0

Przełożyłem dzień odpoczynku na jutro. Wybrałem więc szybką pętlę. Większość trasy przejechałem powyżej 30 km/h. Na koniec zrobiłem mocny podjazd po kopiec Kościuszki i wyszło 4:16.
Kategoria wypadzik


Dane wyjazdu:
64.10 km 0.00 km teren
02:08 h 30.05 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:176 ( 90%)
HR avg:143 ( 73%)
Podjazdy:290 m
Kalorie: 1551 kcal
Rower:Szoska

Kamień w sprincie

Niedziela, 4 września 2011 · dodano: 06.09.2011 | Komentarze 0

Po wczorajszym myślałem raczej o rege. Jednak po krótkiej rozgrzewce dosyć dobrze mi się jechało. Po za tym umówiłem się z żonką na piwko i trochę musiałem cisnąć.
Kategoria Sprinty


Dane wyjazdu:
100.70 km 0.00 km teren
03:14 h 31.14 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:183 ( 93%)
HR avg:160 ( 82%)
Podjazdy:405 m
Kalorie: 2844 kcal
Rower:Szoska

Babice w sprincie

Sobota, 3 września 2011 · dodano: 04.09.2011 | Komentarze 0

Wypadzik z Dawidem. Jazda dosyć mocna ze zmianami. Po ostatnich Dobczycach musiałem zobaczyć jak mi się jeździ na płaskim. Było nawet dobrze choć tętno dosyć wysokie ale to raczej wina dosyć mocnego tempa. W sumie wyszło mi 10 minut w 5 strefie i godzina w 4 strefie. Trening udany.
Kategoria Sprinty, > 100 km


Dane wyjazdu:
50.60 km 0.00 km teren
01:57 h 25.95 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:183 ( 93%)
HR avg:130 ( 66%)
Podjazdy:675 m
Kalorie: 1181 kcal
Rower:Szoska

Świątniki

Czwartek, 1 września 2011 · dodano: 04.09.2011 | Komentarze 0

Miałem zrobić standardowe Dobczyce. Jednak tak źle mi się jechało, że przed Dobczycami zawróciłem do domu. Na podjazdach nie miałem wogóle siły i jakoś jazda rowerem strasznie mnie męczyła. Chyba mam zmęczenie już tym sezonem.
Kategoria wypadzik